Upadłość Monedo (dawniej Kreditech) - fiasko flagowego niemieckiego fintechu

Spis treści:
Primary Item (H2)

Kreditech, czyli od zera do 440 milionów euro i z powrotem.

Peter Thiel, ekscentryczny amerykańsko-niemiecki miliarder, może się poszczycić wieloma udanymi inwestycjami. PayPal, Facebook, Palantir - Thiel dostrzegł potencjał tych projektów na długo zanim te firmy przekształciły w globalnych gigantów.

Peter Thiel przemawiający na Hy! Summit w Berlinie. © Dan Taylor, 2014

Gdy w 2015 roku środowisko technologii finansowych obiegła wieść, że Thiel znajduje się wśród inwestorów, którzy wyasygnowali 37,5 mln euro na wsparcie rozwoju Kreditech, hamburskiego start-upu, wydawało się, że spektakularny sukces przedsięwzięcia pozostaje tylko kwestią czasu. Przedstawiciele firmy snuli wizje miliardowych obrotów, twierdząc, że Kreditech stanie się dla finansów osobistych tym, czym Amazon stał się w dziedzinie handlu.

Mamy listopad, 2021 rok dobiega końca. W ciągu 6 lat Kreditech zdążył zmienić nazwę na Monedo, strukturę właścicielską, zarząd - ale nigdy nie zdołał osiągnąć takiego poziomu rentowności, by przetrwać perturbacje związane z pandemią. Niemiecka spółka-matka znajduje się w stanie likwidacji; podobny los spotkał polską i hiszpańską gałąź holdingu. Marka Monedo przetrwała jedynie w dalekich Indiach, gdzie zainwestował w nią Kapil Dev - kapitan pierwszej reprezentacji tego kraju, która zdobyła mistrzostwo świata w krykiecie.

Indyjski anioł biznesu: Kapil Dev. Źródło: Bollywood Hungama

W niczym nie ujmując skądinąd sympatycznemu panu Devowi - rodzi się pytanie: jak to możliwe, że prężnie działający start-up, który pozyskał przeszło 440 mln euro m.in od JC Flowers, Rakuten, Runa Capital, Naspers czy Petera Thiela, trafił pod zarząd syndyka masy upadłościowej? Jak to się stało, że marka, która miała zredefiniować branżę kredytu konsumenckiego, przetrwała wyłącznie dzięki kaprysowi indyjskiego celebryty, który - w wolnych chwilach - reklamuje pistolety strzelające kolorowymi farbkami?

Udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie wymaga cofnięcia się do początków holdingu i przeanalizowania punkt po punkcie kalendarium wydarzeń, które doprowadziły firmę do bankructwa.

Początki: Kreditech w awangardzie alternatywnego finansowania

W 2012 roku młodzi założyciele Kreditech (Alexander Graubner-Müller i Sebastian Diemer) jasno zdefiniowali misję firmy. Ich platforma kredito.de miała za zadanie oferować internetowe pożyczki klientom, którzy - z różnych względów - nie mogli korzystać z bankowego finansowania.

Zespół Kreditech na tle motto: "BIG Data, małe pożyczki" w 2012 roku. Źródło: materiały prasowe Kreditech.

Pomysł - sam w sobie - trudno nazwać innowacyjnym, ponieważ w momencie rozpoczynania działalność, Kredito posiadało już szereg konkurentów, którzy mieli podobny pomysł na biznes.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a w przypadku hamburskiego start-upu - w drobnych szczegółach, dotyczących konsumentów. Młodzi Niemcy nie mogli równać się z konwencjonalnymi kredytodawcami pod względem dostępu do kapitału czy możliwości oferowania atrakcyjnego oprocentowania. Graubner-Müller i Diemer dysponowali jednak algorytmem. W ich mniemaniu - stanowiącym klucz do rozwiązania globalnego problemu wykluczenia finansowego.

Slajd z prezentacji Kreditech. Źródło: NOAH 2016.

Algorytm stosowany przez Kredito do oceniania zdolności kredytowej pożyczkobiorców wykorzystywał 20 000 punktów danych oraz wykorzystywał uczenie maszynowe w celu optymalizacji procesu analizy ryzyka. Skuteczność algorytmu pozwalała z powodzeniem działać w segmentach finansowania sub-prime i near-prime, czyli wśród klientów pozostających na marginesie bankowej oferty z uwagi na niskie dochody bądź negatywną historię kredytową. Z oficjalnych wypowiedzi przedstawicieli firmy wynikało, że aż 80% wniosków jest odrzucanych - podkreślano przy tym, że odsetek zobowiązań niespłacanych w terminie jest niższy, niż wśród klientów banków. W przyszłości pojawi się wiele uzasadnionych wątpliwości odnośnie prawdziwości tego stwierdzenia - nie uprzedzajmy jednak faktów.

Falstart w Niemczech

Górnolotne wypowiedzi o przewadze dzięki know-how i dobrodziejstwom Big Data,"finansowaniu niedofinansowanych" i "bankowości dla bankowo wykluczonych" sugerowały, że efektywne oprocentowanie pożyczek udzielanych przez firmę będzie relatywnie niskie. W rzeczywistości, Graubner-Müller i Diemer nie wykazywali większych skrupułów i poprzez platformę kredito.de drenowali kieszenie niemieckich konsumentów.

Sebastian Diemier, współzałożyciel Kreditech. Źródło: materiały prasowe Kreditech.

Wykazywali się przy tym sporą kreatywnością, by nie powiedzieć - przebiegłością, co nie zyskało uznania w oczach instytucji sprawujących nadzór nad niemieckim sektorem pożyczkowym. Burzliwe początki pożyczania online mogą wydawać się zamierzchłą przeszłością - rynek potrzebował blisko dekady, by pod presją regulatorów i zdrowej konkurencji wypracować określone standardy etyczne. Przez ten czas wiele się zmieniło - praktyki stosowane w marcu 2012 roku przez Kredito mogą wydawać się szokujące:

  • platforma pozwalała pozyskać kwotę nie wyższą niż 400 euro
  • do standardowej prowizji i odsetek, firma doliczała opłatę w wysokości 49,90 euro za tzw. certyfikat zdolności kredytowej
  • opłata za certyfikat zdolności kredytowej nie była uwzględniania w niemieckim odpowiedniku rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania
  • Niemieckie prawo już w 2012 roku wymagało uwzględniania wszystkich kosztów w RRSO; platforma nie wywiązywała się z tego obowiązku.

Platforma znalazła się pod pręgierzem opinii publicznej w wyniku działań rzecznika Hamburger Verbraucherzentrale (lokalny oddział Centrali Konsumenckiej) i po kilku miesiącach Graubner-Müller i Diemer zdecydowali się zamknąć serwis. Prawdopodobnie wówczas zdali sobie sprawę, że ich pomysł na biznes sprawdzi się zdecydowanie lepiej w mniej restrykcyjnym otoczeniu prawnym, właściwym rynkom wschodzącym.

Finansowanie i ekspansja na rynkach wschodzących

Kredito przeszło pierwszy rebranding - w ten sposób narodził się holding Kreditech, który rozpoczął ekspansję na kolejne rynki. Data inkorporacji polskiej spółki-córki to 7 sierpnia 2012 roku. Firma działała jeszcze wówczas dzięki 1 mln dolarów kapitału zalążkowego, pozyskanego w marcu 2012 roku od Point Nine Capital, Michaela Brehma, 10x Group, Felixa Haasa, Stefana Glänzera, Digital Pioneers i 121WATT.

Perspektywa rozwoju w korzystniejszym otoczeniu prawnym podziałała jak magnes na kolejnych inwestorów - w rundzie inwestycyjnej Serii A (przełom 2012 i 2013 roku) firma pozyskała kolejne 3,5 mln dolarów od Point Nine Capital, Blumberg Capital, Global Founders Capital i H2 Investments.

Szybko rosnące zapotrzebowanie na pozabankowe finansowanie w Polsce i na innych rynkach wschodzących czyniło Kreditech atrakcyjnym dla funduszy venture capital. Ułatwiało także dostęp do finansowania - w końcu firma stała przed koniecznością pozyskiwania funduszy, umożliwiających prowadzenie płynnej akcji kredytowej. Z pomocą przyszedł tu Kreos Capital, gdzie Kreditech zadłużył się na niebagatelną kwotę 22 mln dolarów, pozyskaną w dwóch transzach: po 7 mln dolarów (wrzesień 2013) i 15 mln dolarów (styczeń 2014).

Zaledwie rok później (styczeń 2015 roku) - Kreditech zadłużył się na blisko 10-krotnie większą kwotę u Victory Park Capital, pozyskując 200 mln dolarów na rozwój. W międzyczasie (czerwiec 2014 roku) odbyła się kolejna runda finansowania. W ramach Serii B firma pozyskała aż 40 mln dolarów, a do Point Nine Group i Blumberg Capital dołączyli Värde Partners i HPE Growth. W tym czasie wycena spółki sięgnęła 190 mln dolarów.

Alexander Graubner - Mueller
Założyciel Kreditech, Aleksander Graubner-Müller. Źródło: materiały prasowe Kreditech.

W tamtym okresie - a dokładniej 15 stycznia 2015 roku, sfinansowano także akwizycję jednego z nielicznych, polskich fintechów - Kontomierza, który szybko został przemianowany na bardziej uniwersalny i umiędzynarodowiony Kontomatik. Ten ruch wydawał się naturalny: ludzie, którzy stworzyli Kontomierz, posiadali gotowe narzędzie do pozyskiwania informacji o historii rachunku bankowego klienta. Wydawało się wówczas, że połączenie algorytmów stanowiących własność intelektualną holdingu Kreditech i technologii screen scrapingu rozwijanej przez Kontomatik, pozwoli jeszcze bardziej usprawnić proces analizy ryzyka kredytowego. Czy tak się stało? Nic na to nie wskazuje, jeśli weźmiemy pod uwagę dalsze losy holdingu.

W ramach Serii C (marzec 2016), pozyskano fundusze m.in od wspomnianego we wstępie Petera Thiela oraz International Finance Corporation - podmiotu należącego do Banku Światowego. Gdy we wrześniu 2016 roku swoje 11 mln dolarów dorzucił Rakuten, wycena wzrosła do 300 mln dolarów. Problem tkwił w tym, że Kreditech, podobnie jak wiele podobnych mu start-upów, prawdopodobnie przepalał fundusze w zbyt szybkim tempie.

W 2017 roku Kreditech działał już pełną parą w Polsce, Meksyku, Hiszpanii i Rosji. W okresie od marca do maja 2017 roku pozyskał blisko 90 mln dolarów od grupy Naspers (właściciela PayU), dzięki czemu nawiązano współpracę z Allegro. Działając pod marką Monedo Now, Kreditech oferował klientom platformy możliwość rozłożenia zakupów na raty. Instytucja pożyczkowa osiągnęła pułap, na którym traktowano ją po partnersku, na równi z konwencjonalnymi bankami. Wiele wskazywało na to, że holding jest na dobrej drodze, by spełnić pokładane w nim nadzieje. Z wyjątkiem wyników finansowych. Te nie napawały optymizmem, by nie powiedzieć wprost, że budziły uzasadnione obawy.

We wrześniu 2018 roku Kreditech miał 850 tysięcy klientów, zatrudniał 400 pracowników z 40 państw, roczne przychody sięgające 70 mln euro... i ponad 100 milionów euro strat, przyniesionych w ciągu ostatnich 24 miesięcy. Przyszłość firmy stanęła pod znakiem zapytania. Założyciel i CEO Alexander Graubner-Müller ustąpił miejsca Davidowi Chanowi, związanymi uprzednio z gigantami bankowości: Barclays i CitiGroup.

Gdy firma, która przedstawia samą siebie jako innowacyjną, a swoją technologię jako przełomową, zatrudnia bankiera - wysyła sygnał, że niebawem na horyzoncie pojawią się kłopoty. Odmieniane przez wszystkie przypadki 20 tysięcy punktów danych okazało się jedynie chwytliwym sloganem, bez przełożenia na rynkowe realia. Nikt nie potrafił spojrzeć prawdzie w oczy: Kreditech niczym nie różnił się od podobnych sobie firm pożyczkowych. Ostatecznie, po odarciu medialnych przekazów z korporacyjnej nowomowy, działalność przedsiębiorstwa można streścić jednym zdaniem: "oferujemy drogie pożyczki klientom z grupy ryzyka". Należałoby jeszcze dodać: "i zupełnie nie potrafimy na tym zarabiać."

Wycena spółki w pewnym momencie spadła niemalże do zera w wyniku ryzykownej zagrywki z gatunku pay to play, gdzie w wyniku podwyższenia kapitału liczba akcji wzrosła z około 200 tysięcy do... 14,5 miliona. W wyniku tego zabiegu, przykładowy, dotychczasowy inwestor, posiadający 7,25% udziałów w firmie, był marginalizowany, a jego udziały spadały do 0,1%. Taka taktyka nie sprzyjała stabilizacji; nie wszyscy inwestorzy byli skłonni zgodzić się na reguły gry, zaproponowane przez Kreditech.

Odrodzenie: Kreditech zmienia się w Monedo

W 2018 roku Kreditech zaczął odchodzić od modelu biznesowego, opartego o mikropożyczki, kładąc większy nacisk na zobowiązania spłacane w systemie ratalnym. Zarząd dostrzegł wśród konsumentów trend odchodzenia od niskich kwot spłacanych jednorazowo i wzrost zapotrzebowania na wyższe kwoty, spłacane w ratach. Zareagował w porę i wyniki finansowe uległy znacznej poprawie. W porównaniu do 2017 roku, strata za 2018 rok była niższa aż o 76%. Wyniosła 13,9 mln euro - stosunkowo niewiele, zwłaszcza, jeżeli zestawi się ją z objętością kapitału pozyskanego w latach 2012 - 2018.

W stosunku rok do roku łączna kwota udzielonego finansowania spadła jednak aż o 42%. W 2017 rok wyniosła ona 185,2 mln euro, a w 2018 roku - ledwie 107,3 mln euro. Spadły także przychody wygenerowane poprzez kluczowe produkty: Monedo (Hiszpania i Polska) oraz Kredito24 (Hiszpania i Rosja) - z 71,4 mln euro w 2017 roku do 56,1 mln euro w 2018 roku. Paradoksalnie, spadek przychodów o 21% został jednak przedstawiony inwestorom jako pozytywny sygnał.

Skupienie się na bardziej długoterminowych i mniej ryzykownych produktach pozwala nam zwiększać skalę działalności w zdrowym tempie oraz zrównoważyć przepływy pieniężne.

Mariusz Dąbrowski, dyrektor finansowy Kreditech

Naszemu rodakowi wtórował sam David Chan, kontynuując ekwilibrystyczną retorykę przekuwania porażki w sukces:

Świadomie utrzymaliśmy dynamikę naszej akcji kredytowej pod ścisłą kontrolą, aby umożliwić płynne przejście do nowej infrastruktury technicznej.

David Chan, dyrektor zarządzający Kreditech

Pod koniec 2018 roku mogło się wydawać, że Kreditech zmierza we właściwym kierunku, a nieocenione doświadczenie Chana pozwoli firmie wyjść obronną ręką z opresji. Otrzymanie licencji od Banku Indii umożliwiło wejście na nowy rynek, co pozwoliło zasiać nieco optymizmu wśród inwestorów. Dyrektorem zarządzającym operacjami Kreditech w Indiach został Ashish Kohli. Osoba Davida Chana i jego pierwsze posunięcia wzbudziły nowe nadzieje i od października 2018 roku do września 2019 roku Kreditech pozyskał blisko 40 mln dolarów od m.in Runa Capital i Amadeus Capital Partners. Nastroje szybko uległy poprawie, a David Chan nie zamierzał ich tonować:

Z dumą informujemy, że pozytywne trendy gotówkowe utrzymują się w 2019 roku i doprowadzą do osiągnięcia prognozowanego progu rentowności w 2020 roku. Jest to wyraźny znak, że nasze strategiczne decyzje sprawiają, że Kreditech jest zdrową, rentowną i rozwijającą się firmą.

David Chan, dyrektor zarządzający Kreditech

15 marca 2020 roku, a więc na jeden dzień przed wprowadzeniem w Polsce ogólnokrajowego lock-downu, sfinalizowany został trwający od blisko dwóch lat rebranding holdingu Kreditech, który zmienił nazwę na Monedo. Korzystając z okazji, Chan poinformował, że celem firmy jest globalny rynek kredytu konsumenckiego szacowany na 300 mld euro, a zakładane przychody w 2025 roku wyniosą 1 mld euro.

Rzeczywistość szybko i brutalnie zweryfikowała te buńczuczne zapowiedzi.

Dwadzieścia tysięcy punktów danych kontra dwie ustawy

Trudno obronić tezę, że pełnią winy za upadek spółki należy obciążyć zarządzające nią osoby. Skutki ubiegłorocznej epidemii mocno uderzyły w fundamenty wielu sektorów gospodarki, nie oszczędzając branży pożyczkowej. Początkowo mogło się wydawać, że w obliczu niepewnej sytuacji gospodarczej, prognozowanego wzrostu bezrobocia, a nawet - zerwania łańcuchów dostaw, wielu konsumentów zostanie zmuszonych do korzystania z pozabankowego finansowania.

Banki zareagowały na niepewną sytuację gospodarczą w zachowawczy sposób, zaostrzając wymogi konieczne do spełnienia przez pożyczkobiorców. Firmy pożyczkowe mogły upatrywać w tym posunięciu swojej szansy, ale zanim zdążyły ruszyć na podbój rynku kredytowego, zostały zatrzymane w blokach przez niespodziewaną zmianę otoczenia prawnego. Europejskie rządy i instytucje nadzoru podjęły próbę ochrony konsumentów przed nadmiernym zadłużeniem się.

Na nieszczęście Monedo, za lwią część przychodów firmy odpowiadały pożyczki udzielane w Polsce i Hiszpanii. Obydwa państwa błyskawicznie zmieniły prawo, umożliwiając konsumentom odroczenie spłaty zobowiązań. Płynność finansowa Monedo została zagrożona, ale w kwietniu 2020 roku wydawało się jeszcze, że pożyczkodawca upora się z trudnościami, związanymi z nagłym spadkiem przychodów. Nowe prawo nie zwalniało konsumentów z obowiązku spłaty należności; jedynie umożliwiało odsunięcie go w czasie.

Gdy w kwietniu 2020 roku Mariusz Dąbrowski złożył rezygnację z pełnienia funkcji dyrektora finansowego, pojawił się dysonans między szumnymi zapowiedziami o miliardowych przychodach w 2025 roku a pogłoskami o rosnącym odsetku niespłacanych zobowiązań. Czas pokazał, że okręt płynący pod banderą Monedo nabierał wody, a 2 (słownie: dwie) ustawy sklecone na kolanie wystarczyły, by zaawansowany algorytm wykorzystujący 20 000 punktów danych okazał się bezużyteczny.

Upadłość Monedo - 7 września 2020 roku

Sąd w Hamburgu uwzględnił wniosek o upadłość złożony przez Monedo i wyznaczył tymczasowego syndyka masy upadłościowej - został nim dr. Christopher Morgen z renomowanej kancelarii Brinkmann & Partner (zobacz komunikat prasowy), która specjalizuje się w restrukturyzacji przedsiębiorstw znajdujących się na granicy upadku.

Pracownicy Monedo pozujący do zdjęcia grupowego; prawdopodobnie w godzinach pracy. Źródło: materiały prasowe Monedo.

Dr. Morgen spotkał się z pracownikami firmy (oczywiście zdalnie) i próbował tonować pesymistyczne nastroje:

Zamierzam kontynuować działalność i już rozpocząłem rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Moim celem jest doprowadzenie do pomyślnego zakończenia procesu inwestorskiego, który rozpoczął się przed złożeniem wniosku o upadłość.

dr. Christopher Morgen, kancelaria Brinkmann & Partner

Mogło się wówczas wydawać, że Monedo zostanie przejęte przez inwestorów, o których wspomniał dr. Morgen. Ich tożsamość pozostawała tajemnicą. Pracownicy nie mieli informacji, czy mowa o dotychczasowych inwestorach instytucjonalnych, czy może o nowych graczach, którzy nadal wierzyli w magię 20 tysięcy punktów danych, pomimo fatalnych wyników finansowych.

W sens misji Monedo wierzył za to Ashish Kohli, który odkupił indyjską gałąź holdingu w sierpniu 2020 roku i konsekwentnie rozwijał działalność pożyczkową na terenie sub-kontynentu indyjskiego, skrupulatnie korzystając z licencji, udzielonej firmie w 2018 roku przez Bank Indii. Blisko rok później (wrzesień 2021 roku) firma była obecna już w 22 indyjskich miastach i witała na pokładzie nowego inwestora w osobie wspomnianego we wstępie Kapila Deva. Marka przetrwała w Indiach dzięki determinacji dyrektora zarządzającego, który podjął ryzyko związane z wykupieniem spółki-córki z upadającego holdingu.

Od lewej: Kapil Dev i Ashish Kohli. Źródło: materiały prasowe monedo.in.

23 sierpnia 2020 roku Monedo pozbyło się swoich udziałów w spółce Kontomatik. Zgodnie z danymi rejestrowymi aktualnymi na dzień 28 września 2021 roku głównymi udziałowcami Kontomatik są:

  • Runa Capital Fund III L.P. - 2857 udziałów
  • Amadeus IV Digital Prosperity L.P - 500 udziałów
  • Carl-Th. Epping GmbH - 1429 udziałów.

Nieco więcej trudności nastręcza odnalezienie informacji o losach rosyjskiej spółki-córki, ale wszystkie źródła wskazują, że znalazła ona nabywcę - za kwotę 800 tysięcy euro, co wydaje się okazyjną ceną, biorąc pod uwagę, że w spółkę-matkę inwestorzy wpompowali ponad 440 mln euro.

Monedo Polska sp. z o. o. (zobacz w serwisie rejestr.io) znalazło się w upadłości; podobnie jak hiszpańska filia firmy. Zobowiązania licznych klientów spółki przejęła Kancelaria Prawna Inkaso WEC S. A. - zajmuje się ona pobieraniem należności oraz egzekucją wierzytelności w imieniu Kreditech SPV I S.A. z siedzibą pod adresem: Route d’Arlon 2, L-8008 Strassen, Wielkie Księstwo Luksemburga.

21 kwietnia 2021 roku hamburski dom aukcyjny Walter H.F. Meyer zorganizował aukcję sprzętu, zabezpieczonego w siedzibie start-upu. Blisko 170 przedmiotów (wysokiej klasy laptopy, PC i monitory) rozeszło się na pniu. Niestety - na aukcji nie można było wylicytować słynnego algorytmu, korzystającego z 20 tysięcy punktów danych.

Wnioski i podsumowanie

Monedo (a wcześniej: Kreditech) zawsze lubiło chwalić się imponującymi liczbami. Dwadzieścia tysięcy punktów danych. Prawie trzy miliony klientów. Trzystu pracowników na całym świecie, rekrutujących się spośród czterdziestu siedmiu narodowości. Magia liczb działała na inwestorów, którzy do samego końca rozpieszczali hamburski start-up kolejnymi transzami finansowania i nisko oprocentowanymi pożyczkami.

Pomimo wielu wysiłków kadry zarządzającej, niezłomnego wsparcia inwestorów i rozsądnych decyzji Davida Chana, desperackie próby wyprowadzenia pikującej w dół spółki spełzły na niczym. Najprostszym wytłumaczeniem spektakularnego fiaska niemieckiego fintechu byłoby obarczenie winą wydarzeń losowych; okoliczności, na które kierownictwo nie miało wpływu. Nagła zmiana otoczenia prawnego w Polsce i Hiszpanii uderzyła bezpośrednio w fundamenty, na których opierała się strategia, mająca doprowadzić spółkę do wyjścia z kryzysu.

Takie postawienie sprawy byłoby jednak nadmiernym uproszczeniem i intelektualnym nadużyciem. Faktycznie, wiele firm pożyczkowych podzieliło smutny los Monedo i odeszło w niebyt wraz z zaostrzeniem regulacji prawnych podczas pandemii. Dlaczego jednak mielibyśmy zawieszać poprzeczkę tak nisko? Przecież Monedo miało być narodowym czempionem niemieckiej innowacyjności. Dziś można stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, że hamburski start-up zawiódł pokładane w nim nadzieje i naraził inwestorów na wielomilionowe straty.

Pożyczanie pieniędzy na wysoki procent wydaje się być prostym pomysłem na biznes. Sukces lub porażka zależą w dużej mierze od jednego czynnika: odsetka klientów zalegających ze spłatą. Minimalizowanie tego odsetka to klucz do skutecznego działania dla każdego pożyczkodawcy - niezależnie od tego, czy jest nim PKO Bank Polski, czy lokalny watażka. Bank będzie minimalizował ryzyko niespłacenia zobowiązania poprzez wnikliwą, drobiazgową analizę sytuacji finansowej klienta. Lichwiarz powiązany ze zorganizowaną grupą przestępczą zabezpieczy się na wypadek zaległości obciążając nieruchomość niefortunnego pożyczkobiorcy hipoteką.

Kreditech (a później Monedo) nigdy nie wypraacował modelu działalności, który redukowałby ponoszone ryzyko. Przełomowy algorytm miał stanowić źródło przewagi nad skostniałymi instytucjami bankowymi. Finalnie, okazał się gwoździem do trumny. Monedo zostało dotkliwie skarcone za zuchwałą próbę działania na wzór banków - bez właściwego bankom know-how, zaplecza finansowego, dostępu do taniego pieniądza czy wreszcie: parasola ochronnego, roztaczanego przez rząd i prawodawców.

Winą za upadek Monedo należy obarczyć jednak nie tylko osoby zarządzające holdingiem na przestrzeni niespełna dekady, ale także polskich i hiszpańskich polityków, którzy w panice przeforsowali wadliwe ustawy, nie mające wiele wspólnego z właściwymi cywilizacji europejskiej normami stanowienia prawa. Państwo dokonało bezpośredniej ingerencji w zapisy umów, zawartych dobrowolnie między pożyczkodawcą a pożyczkobiorcami. Trudno wymagać, by firma przyzwyczajona do stabilnego, niemieckiego otoczenia prawnego, była przygotowana na taką ewentualność.

Jak potoczyły się losy pierwszoplanowych bohaterów tej opowieści?

Pierwszy z założycieli, Alexander Graubner-Müller, zarządza AGM Capital, funduszem, który ma w swoim portfolio platformy oferujące rozwiązania finansowe dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Jego wspólnik - Sebastian Diemer - rozwija Wallfair, zdecentralizowaną platformę bukmacherską opartą o blockchain.

David Chan, bankowiec, który przejął stery spółki w 2018 roku i podjął ostatnią próbę wyprowadzenia firmy na prostą - jest obecnie zatrudniony przez Jaja Finance.

Jeremi Dobrowolski
Autor:
Jeremi Dobrowolski
data publikacji:
12/11/2021

podziel się ze znajomymi

guest
0 Odpowiedzi
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Midas24 © Wszelkie prawa zastrzeżone.
2022