Ograniczona racjonalność w praktyce: czytelnik Onetu, chwilówki i spirala zadłużenia

Spis treści:
Primary Item (H2)

Lektura listu nadesłanego do redakcji portalu Onet Kobieta przez zadłużonego 24-latka to pouczające doświadczenie. Choć samej historii daleko do wyjątkowości, to skupia w sobie – jak w soczewce – bolączki finansowe tysięcy konsumentów wkraczających w dorosłość. Nie widzę większego sensu w pastwieniu się nad krótkowzrocznością autora listu, ani w wyliczaniu grzechów instytucji pożyczkowych. Spróbujmy dotrzeć do sedna problemu, którym jest ograniczona racjonalność decyzji podejmowanych przez nas każdego dnia.

Neurobiologia współczesnego konsumenta

Ograniczona racjonalność naszych wyborów wynika wprost z uwarunkowań biologicznych homo sapiens. Z metabolicznego punktu widzenia, ludzki mózg jest w pewnym stopniu luksusem. Zdolność do wykonywania skomplikowanych operacji mentalnych jest kosztownym wydatkiem energetycznym.

Z perspektywy ewolucji, nasze mózgi dążą do wykonywania jak najmniejszej liczby obliczeń przy jednoczesnym podejmowaniu wystarczająco dobrych decyzji. Powtórzmy: wystarczająco dobrych, a nie obiektywnie najlepszych, jak chcieliby tego wyznawcy archaicznych poglądów ekonomicznych.

Niestety, subiektywnie wystarczająco dobra decyzja może okazać się obiektywnie błędna. Za przykład może posłużyć nam młody czytelnik Onetu, który zdecydował się pożyczyć pieniądze od banku w celu sfinansowania wyjazdu do Londynu. Powód? Chęć poprawy nastroju po oblaniu egzaminu na studiach. Ta decyzja okazała się praprzyczyną późniejszych problemów finansowych.

[Źródło: "Myślałem, że tzw. chwilówkę spłacę szybko. Nie przewidziałem pandemii"]

Imponująca moc obliczeniowa naszych 100 miliardów neuronów, z których każdy może łączyć się z 15 tysiącami sąsiadów poprzez synapsy, nadal nie wystarcza do tego, by przyswajać, kodować, wydobywać i analizować wszystkie informacje o otaczającej nas rzeczywistości.

W poszukiwaniu struktury rzeczywistości

Struktura rzeczywistości konstruowanej przez nasze mózgi opiera się na dwóch aksjomatach:

  • świat jest stały – pomimo że podczas każdego mrugnięcia świat znika i pojawia się na nowo, to nasza świadomość nie odnotowuje tego faktu;
  • świat jest przewidywalny – każda nowa informacja pozwala nam przewidywać zmiany zachodzące w otaczającej nas rzeczywistości; gdy widzimy błyskawicę, spodziewamy się grzmotu.

Proces podejmowania decyzji - z przyczyn ewolucyjnych - opiera się na powyższych założeniach. O ile sprawdzają się one w odniesieniu do świata naturalnego, o tyle okazują się często błędne w kontekście rzeczywistości ekonomicznej, która nie jest ani stała, ani przewidywalna.

Boleśnie przekonał się o tym 24-latek, który zakładał, że bez problemu spłaci zobowiązanie podejmując zatrudnienie po powrocie z kosztownej wycieczki. To założenie okazało się błędne: zmieniła się sytuacja na rynku pracy i młody pożyczkobiorca nie znalazł satysfakcjonującej go posady.

Tendencja do upraszczania – niezbędna do przetrwania

Mózg nie jest przystosowany do przyswajania i przetwarzania wszystkich informacji płynących z otoczenia. Stąd tendencja do upraszczania, gdziekolwiek to tylko możliwe. Selekcja zakłada, że istnieją informacje, które preferujemy w procesie podejmowania decyzji oraz takie, które ignorujemy – świadomie lub nieświadomie.

[Czytaj więcej: Proces wyboru pożyczki: poszukiwanie informacji i ewaluacja]

W przypadku pożyczania, ludzie są bardziej skłonni do brania pod uwagę korzyści związanych z chwilowym zwiększeniem stanu posiadania niż do analizowania potencjalnych konsekwencji zadłużania się. W pułapkę właśnie takiego sposobu myślenia wpadł pożyczkobiorca, który nadesłał list do redakcji.

Spirala zadłużenia – zrządzenie losu czy konsekwencja błędu?

Historia opisana w liście przez czytelnika Onetu wpisuje się w medialną narrację, w której niewinny, nieświadomy konsument jest wyzyskiwany przez bezwzględne firmy pożyczkowe. Dziwnym trafem popadnięcie w długi zawsze wynika ze zrządzenia losu, działania siły wyższej, albo wyjątkowo niekorzystnego zbiegu okoliczności.

W rzeczywistości wpadnięcie w spiralę zadłużenia okazuje się zazwyczaj konsekwencją stosowania niewłaściwych kryteriów podczas podejmowania decyzji finansowych. Kierowanie się zdrowym rozsądkiem i zachowawczość ustępują miejsca chęci jak najszybszego zaspokojenia potrzeb. Przeanalizujmy ciąg zdarzeń, który wpędził młodego czytelnika w długi, depresję i zaburzenia lękowe.

  1. Niezdany egzamin na studiach
  2. Zaciągnięcie pożyczki w banku
  3. Wydanie pożyczonych pieniędzy na noworoczny wyjazd do Londynu
  4. Poszukiwanie pracy zakończone niepowodzeniem
  5. Rezygnacja ze studiów i powrót do domu rodzinnego
  6. Zaprzestanie spłacania zobowiązania wobec banku
  7. Sięgnięcie po 3 kolejne chwilówki na łączną kwotę 6 tysięcy złotych
  8. Konieczność spłaty zadłużenia w kwocie 15 tysięcy złotych.

Po przeanalizowaniu tego ciągu przyczynowo-skutkowego, nasuwają się następujące spostrzeżenia, które zadają kłam nachalnie forsowanej tezie o wyzysku ze strony sektora pożyczkowego:

  • firmy pożyczkowe były gotowe pożyczyć pieniądze klientowi pomimo jego trudnej sytuacji materialnej, aby ułatwić mu poszukiwanie pracy
  • za znaczną część zadłużenia odpowiadają zobowiązania wobec banku, co wynika z limitu kosztów pozaodsetkowych
  • pierwotna przyczyna wpadnięcia w spiralę zadłużenia była związana z decyzją o wydaniu pożyczki na rekreację i konsumpcję.

Paradoksalnie morał płynący z opowieści czytelnika jest sprzeczny z obowiązującą narracją: to firma pożyczkowa, a nie bank, wyciągnie rękę do konsumenta w potrzebie. Pożyczkodawcy nie przeszkadzało zadłużenie wobec banku, nie mnożył formalności – wypłacił pieniądze osobie, która ich potrzebowała.

Istotniejsze jest zidentyfikowanie faktycznego momentu, w którym rozpoczyna się proces prowadzący do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. W przypadku 24-latka było to podjęcie decyzji o zapożyczeniu się na noworoczny wyjazd zagraniczny. Ograniczona racjonalność to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo. Pozwala nam w miarę sprawnie funkcjonować w otaczającej nas rzeczywistości, ale także surowo karze nas za błędy w rozumowaniu.

Młody student dokonał wyboru w oparciu o niewłaściwe kryteria. Błędną decyzję można złożyć na karb niewielkiego doświadczenia życiowego; ewentualnie doszukiwać się usprawiedliwienia w presji rówieśników albo wysokiej stopie preferencji czasowej, wynikającej z cech osobowościowych. Koniec końców, warto jednak mieć na uwadze, że każde uproszczenie wiąże się z określonym kosztem, którym jest zwiększone ryzyko podjęcia obiektywnie niewłaściwej decyzji.

Herbert Simon i model racjonalnego wyboru

Herbert Simon, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, opublikował w 1955 roku artykuł naukowy zatytułowany: „Behawioralny model racjonalnego wyboru”. To właśnie w nim wyjaśnił czym w jego koncepcji jest ograniczona racjonalność, opierająca się na dwóch filarach: zawężonym poszukiwaniu i dostatecznie dobrym rozwiązaniu.

Zawężone poszukiwanie w rozumieniu ekonomii behawioralnej oznacza eksplorowanie danego zestawu opcji. Niezależnie od tego, czy przedmiotem poszukiwania będą lodówki, samochody czy produkty finansowe, niemożliwe jest, by brać pod uwagę wszystkie możliwości. Dlatego właśnie zawężamy poszukiwania przy użyciu ogólnych kryteriów.

Po zawężeniu zestawu opcji do minimum, nadchodzi moment faktycznego podjęcia wyboru. Z racjonalnego punktu widzenia, powinniśmy przeanalizować wszystkie cechy i właściwości poszczególnych rozwiązań, przypisując im odpowiednią wagę i porównując je ze sobą – każde z każdym.

Ludzki mózg działa jednak w inny sposób. Zasada minimalizowania kosztów energetycznych sprawia, że zamiast czasochłonnego i żmudnego analizowania istotnych i mniej istotnych właściwości porównywanych opcji, decydujemy się na tzw. dostatecznie dobre rozwiązanie.

W języku angielskim funkcjonuje ukuty przez Simona neologizm satisficing, który wziął się z połączenia dwóch określeń: satisfy (ang. zadowalać) i suffice (ang. wystarczać) – to właśnie tłumaczy się jako dostatecznie dobre albo wystarczająco zadowalające rozwiązanie.

W celu zidentyfikowania dostatecznie dobrego wyboru, zestawiamy właściwości poszczególnych opcji z minimalnymi wymogami, które określiliśmy na etapie poszukiwania informacji. W koncepcji ograniczonej racjonalności nie wybieramy zatem najlepszego rozwiązania – decydujemy się na wystarczająco dobrą opcję.

Zaciągnięcie zobowiązania na wycieczkę, która oderwie nasze myśli od niedawnego niepowodzenia, wydaje się dostatecznie dobrą decyzją, jeżeli za alternatywę przyjmiemy wegetowanie w poczuciu winy. Niestety, nasze umysły wykazują zadziwiającą tendencję do tworzenia fałszywych alternatyw.

Podsumowanie

Ograniczona racjonalność, sama w sobie, nie jest niczym złym. Wbrew zwolennikom neoklasycznej ekonomii, ograniczenia ludzkiego umysłu nie są kajdanami, które trzeba rozerwać, aby ujawnił się wszechwiedzący, przewidujący, w pełni racjonalny nadczłowiek. Wszyscy próbujemy funkcjonować w złożonym świecie, którego struktura komplikuje się z pokolenia na pokolenie.

Popełnialiśmy błędy, popełniamy błędy i będziemy popełniać błędy. Zaakceptowanie ograniczonej racjonalności uświadamia nam jednak, że jako jednostki jesteśmy zdolni podejmować wystarczająco dobre decyzje. Zadłużanie się w celach czysto rekreacyjnych przy jednoczesnym braku stabilnego źródła dochodu zdecydowanie do nich nie należy, o czym przekonał się na własnej skórze autor listu opublikowanego przez Onet.

Jeremi Dobrowolski
Autor:
Jeremi Dobrowolski
data publikacji:
10/01/2022

podziel się ze znajomymi

guest
0 Odpowiedzi
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Midas24 © Wszelkie prawa zastrzeżone.
2022