Nowa ustawa antylichwiarska – 8 skutków dla rynku pożyczkowego

Spis treści:
Primary Item (H2)

Ten krótki tekst został poświęcony analizie skutków, które dotkną konsumentów i podmioty rynku pożyczkowego po wprowadzeniu regulacji prawnych w formie forsowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Los branży pożyczkowej pozostaje w rękach sejmu i senatu, które w najbliższych tygodniach rozpatrzą projekt ustawy o przeciwdziałaniu lichwie. W ramach niniejszego opracowania, wskazujemy szereg negatywnych konsekwencji ewentualnego przyjęcia ustawy dla instytucji pożyczkowych oraz pożyczkobiorców.

1. Uniemożliwienie prowadzenia rentownej działalności przez instytucje pożyczkowe

Obniżenie limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu do poziomu proponowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości spowoduje, że działalność polegająca na udzielaniu krótkoterminowego finansowania przestanie się opłacać.

Instytucje pożyczkowe, w przeciwieństwie do konwencjonalnych banków, nie mają dostępu do taniego pieniądza. Kapitał, z którego udzielają finansowania, słono kosztuje – obligacje korporacyjne są wysoko oprocentowane.

Koszty pozyskania klienta to kolejny czynnik, który ogranicza rentowność w branży pożyczkowej. Wydatki na reklamę w internecie oraz prowizje dla pośredników i porównywarek stanowią niebagatelną kwotę w przeliczeniu na pojedynczego pożyczkobiorcę. Należy do tego jeszcze doliczyć koszty związane z dostępem do rejestrów dłużników. Pożyczkodawca płaci za raporty także wtedy, gdy klient otrzymuje negatywną decyzję kredytową.

Rozwiązania technologiczne, takie jak algorytmy analizujące ryzyko kredytowe, także wymagają nakładów pieniężnych. Aby dotrzymać tempa konkurencji, wiodące firmy pożyczkowe muszą brać udział w informatycznym wyścigu zbrojeń lub przeznaczać pokaźne sumy na implementację gotowych rozwiązań w tym zakresie.

W myśl proponowanych regulacji, pożyczkodawcy zostaną zobligowani do prowadzenia charytatywnej działalności. Przy zakładanym poziomie prowizji i odsetek, koszty pożyczania pieniędzy konsumentom przewyższą ewentualne zyski z tego tytułu – szczególnie w przypadku krótkoterminowych umów, które stanowią fundament rodzimego rynku pożyczkowego.

[Czytaj więcej: Nowa ustawa antylichwiarska - czy Polacy jej potrzebują?]

Twórcy ustawy zdają się zupełnie ignorować fakt, że relatywnie wysokie oprocentowanie pozabankowych ofert wynika wprost z tego, że ryzyko ponoszone przez pożyczkodawcę jest zdecydowanie większe, niż ma to miejsce w sektorze bankowym. Dyskontowanie gotowości do udzielenia finansowania klientom z grupy sub-prime to prawo przedsiębiorstwa, działającego w wolnorynkowych realiach.

2. Likwidacja miejsc pracy i drenaż kapitału intelektualnego

Rentowność polskiego rynku pożyczkowego po wprowadzeniu nowych regulacji w 2017 roku wynosiła około 3%. Przez kolejne trzy lata utrzymywała się na podobnym poziomie, by w 2020 roku mocno spaść - w związku z restrykcjami wprowadzonymi przez rząd w celu ochrony konsumentów przed skutkami pandemii. Zgodnie z danymi raportowanymi do Krajowej Administracji Skarbowej, strata sektora pożyczkowego w 2020 roku wyniosła około 280 milionów złotych.

W świetle tych danych łatwo wyobrazić sobie skutki arbitralnego, kilkukrotnego ograniczenia zysków z tytułu prowizji. Fala upadłości pożyczkodawców na przełomie lat 2020-2021 może okazać się łagodna – w porównaniu z regulacyjnym tsunami, które zmiecie z rynku większość podmiotów rynkowych.

Naturalną konsekwencją likwidowania kolejnych instytucji pożyczkowych będzie utrata miejsc pracy przez szereg pracowników – od specjalistów ds. obsługi klienta po analityków, rozwijających algorytmy, analizujące ryzyko kredytowe. Podczas, gdy pożyczanie online jest traktowane przez myślące przyszłościowo rządy jako fundament nieuchronnej rewolucji w świecie finansów – w Polsce podejmowane są próby zniszczenia tej branży, zanim na dobre zdoła rozwinąć skrzydła. To prawda, że innowacje w zakresie technologii finansowych są napędzane chęcią zysku – ale w ostatecznym rozrachunku, opracowywane rozwiązania przynoszą korzyści konsumentom.

3. Ograniczenie dostępu do legalnego finansowania

Szacuje się, że po wprowadzeniu regulacji i ograniczeniu limitu kosztów, ponad dwa miliony Polek i Polaków zostanie pozbawionych dostępu do legalnego źródła finansowania. O ile pozabankowe pożyczki z oczywistych względów nie stanowią optymalnego sposobu na podreperowanie domowego budżetu, o tyle można użyć w ich kontekście określenia „mniejsze zło”. Alternatywne rozwiązania, czyli pożyczanie pod zastaw ruchomości (lombardy) i nieruchomości (szara strefa) wiążą się ze zdecydowanie większym ryzykiem, ponieważ interes konsumenta przestaje podlegać jakiejkolwiek sensownej ochronie.

Zorganizowane grupy przestępcze zawsze czerpały zyski z udostępniania kapitału zdesperowanym dłużnikom. Wraz ze wzrostem dostępności niewielkich kwot, zaciąganych często za pośrednictwem internetu – skala tego problemu została zredukowana. Lokalnych lichwiarzy uderzyły po kieszeni prawa ekonomii, a nie prawa stanowione przez państwo.

[Czytaj więcej: Projekt zmian w ustawie o kredycie konsumenckim – analiza]

Należy zdecydowanie zaprotestować przeciwko określaniu działalności legalnych instytucji pożyczkowych jako noszącego znamiona lichwy i wyzysku. Kampania nienawiści podsycana przez Ministerstwo Sprawiedliwości bazuje na najniższych instynktach i obiegowych opiniach, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

4. Nieszczelna regulacja okazją dla lombardów i szarej strefy

W uzasadnieniu załączonym do projektu ustawy czytamy, że nowa regulacja przyniesie wyłącznie pozytywne skutki dla konsumentów. Taki pogląd opiera się na krótkowzrocznej i wybiórczej analizie otoczenia ekonomicznego, w jakim funkcjonuje gros Polaków. Problemów finansowych nie da się zlikwidować nawet najbardziej surową ustawą.

[Czytaj więcej: Absurdalne uzasadnienie projektu ustawy antylichwiarskiej - w co gra Ministerstwo Sprawiedliwości?]

Ministerstwo Sprawiedliwości zupełnie pominęło kwestię tzw. umów lombardowych, które nie zostały dotychczas uregulowane ani w ustawie o kredycie konsumenckim, ani w którejkolwiek z nowelizacji przepisów o zwalczaniu lichwy. Przeforsowanie ustawy, która de facto zlikwiduje nowoczesny sektor pożyczkowy, cofnie Polaków w mroczne lata ‘90. Konsumenci pozostający na marginesie sektora bankowego zostaną zaocznie skazani na zawieranie skrajnie niekorzystnych umów lombardowych lub korzystanie z usług finansowych w szarej strefie. Poza parasolem ochronnym, roztaczanym przez instytucje nadzoru; zdani na łaskę i niełaskę ludzi, którzy przepisy prawa mają za nic.

5. Omijanie regulacji poprzez zmianę modelu dystrybucji

Larum podnoszone przez organizacje zrzeszające podmioty rynku pożyczkowego ma swoje uzasadnienie w wielu analizach ekonomicznych. Obawy artykułowane przez liderów sektora mają swoje źródło w danych statystycznych – w przeciwieństwie do zarzutów formułowanych przez prawodawców.

Przyjmijmy jednak, że w 2022 roku – na zgliszczach branży pożyczkowej – funkcjonuje nadal garstka podmiotów. Popyt na szybkie pożyczki utrzymuje się na podobnym poziomie – zlikwidowanie go przy pomocy ustawy pozostaje niemożliwe, wbrew oczekiwaniom Ministerstwa Sprawiedliwości. Skoro istnieje popyt na internetowe usług finansowe, to pojawią się próby świadczenia tychże usług w sposób pozwalający na czerpanie z nich korzyści finansowych.

Obniżenie limitów kosztów pozaodsetkowych do nieakceptowalnego poziomu może spowodować odwrotną reakcję. Instytucje, które dotychczas działały w pełni legalnie, transparentnie; z poszanowaniem interesów konsumenta, płacąc podatki – wykorzystają luki w prawie, by zdyskontować ryzyko kredytowe. Pożyczkodawcy, którzy działają wyłącznie na płaszczyźnie internetu mogą – na przykład – skorzystać z rozwiązania określanego jako offshore lending, czyli zawierania umów kredytowych poza Polską jurysdykcją. Takie rozwiązanie ma szereg negatywnych konsekwencji zarówno dla pożyczkodawcy, jak i pożyczkobiorcy – ale nie należy wykluczać wystąpienia tego zjawiska, zwłaszcza biorąc pod uwagę niestabilne otoczenie prawne.

6. Zahamowanie rozwoju rynku e-commerce

Konsumpcja na kredyt to przekleństwo i błogosławieństwo współczesnego kapitalizmu. W ostatnich latach, jak świat długi i szeroki, obserwuje się trend wzrostowy w branży e-commerce. Wolumen zakupów internetowych rośnie z roku na rok; każdy lockdown stanowił i będzie stanowić paliwo do rozwoju tej branży.

Rosnąca popularność modelu odroczonej płatności może zostać zahamowane poprzez wprowadzenie regulacji w proponowanym kształcie. Można sparafrazować wyświechtane powiedzenie „reklama dźwignią handlu” – we współczesnych realiach gospodarczych to pożyczanie jest dźwignią handlu. Choć z racjonalnej perspektywy zadłużanie się na poczet konsumpcji produktów i usług to strategia obarczona dużym ryzykiem – państwo nie ma prawa ingerować w indywidualne wybory swoich obywateli, podejmowane w ramach korzystania z podstawowych wolności, przysługujących każdemu człowiekowi.

7. Zachwianie rynku obligacji korporacyjnych i odpływ kapitału z Polski

Jak zostało to zaznaczone w jednym z poprzednich akapitów – firmy pożyczkowe ponoszą wysokie koszty z tytułu dostępu do kapitału, z którego wypłacają pożyczki klientom. Większość firm emituje obligacje korporacyjne – przy ustalaniu parametrów emisji bierze się pod uwagę dłuższą perspektywę czasową – zazwyczaj okres ten wynosi rok. Niestabilność otoczenia prawnego i populistycznie motywowane regulacje skutecznie odstraszają inwestorów, co jeszcze bardziej winduje koszty, ponoszone przez pożyczkodawców.

Inwestorzy instytucjonalni dobrze zdają sobie sprawę z ryzyka, związanego z zapowiedziami wprowadzania restrykcyjnych regulacji. Kapitał, który mógłby trafić na Polski rynek – powędruje w innym kierunku. Podczas, gdy inne państwa dbają o zapewnienie inwestorom przewidywalnego i przyjaznego otoczenia prawnego – Polska nie ustaje w staraniach, by to otoczenie przypominało pole minowe, usiane zasiekami z drutu kolczastego.

8. Utrata 2 miliardów złotych wpływów budżetowych z tytułu podatków CIT, VAT i PIT

Organizacje zrzeszające instytucje pożyczkowe twierdzą, że jedną z konsekwencji przyjęcia regulacji w proponowanym kształcie będzie znaczący spadek wpływów do budżetu. Kwota 2 miliardów złotych, która pojawia się w analizach wydaje się być ostrożną estymacją. Nie ulega jednak wątpliwości, że mielibyśmy do czynienia z niegospodarnością – redystrybucja tych funduszy w ramach programów socjalnych z pewnością przyniosłaby większy pożytek, niż zrezygnowanie z nich w imię populistycznego projektu.

Podsumowanie

Wizja przyszłości, w której blisko 2 miliony konsumentów zostaje z dnia na dzień pozbawionych dostępu do legalnego kredytu, a budżet państwa zostaje uszczuplony o 2 miliardy złotych staje się coraz bardziej prawdopodobna. Wysiłki organizacji pozarządowych zdały się na nic – uwagi do projektu ustawy zostały zupełnie zignorowane przez obóz rządzący. Dla branży pożyczkowej najbliższe miesiące rysują się w czarnych barwach. Skutki, które wywoła przyjęcie projektu w obecnym kształcie są długofalowe i skrajnie negatywne z punktu widzenia większości konsumentów. Swoboda prowadzenia działalności gospodarczej i stabilne otoczenie prawne okazują się fikcją w zetknięciu z populistyczną mentalnością prawodawców.

Jeremi Dobrowolski
Autor:
Jeremi Dobrowolski
data publikacji:
26/11/2021

podziel się ze znajomymi

guest
0 Odpowiedzi
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Midas24 © Wszelkie prawa zastrzeżone.
2022