Czy Pili Pili to piramida finansowa? Wojtek z Zanzibaru w opałach.

Spis treści:
Primary Item (H2)

Poniższy tekst stanowi próbę uporządkowania medialnych doniesień dotyczących resortu Pili Pili i powiązanych z nim spółek. Wyjaśniamy, w jaki sposób Pili Pili omijało regulacje dotyczące organizowania wyjazdów turystycznych - przy aplauzie celebrytów. Sprawdzamy też ile warte są teraz Pili Punkty. Przyjrzeliśmy się także inwestycjom realizowanym przez Pili Pili i analizujemy, czy istnieje ryzyko, że działalność grupy można określić mianem schematu Ponziego.

Obchodzenie prawa przez Pili Pili uwiarygadniane przez tabun celebrytów

Model działania Pili Pili od samego początku budził wątpliwości branżowych ekspertów. Turystyka to specyficzna branża, w której należy liczyć się z koniecznością spełniania regulacji, mających na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa klientom. Wywiązywanie się z obowiązku odprowadzania składek do Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego (TFG) kosztuje. A przed taką koniecznością stoi każda spółka, która chce działać w tej branży.

Wyjazdy na Zanzibar są jednak organizowane przez sieć spółek, z których każda odpowiada za inny aspekt działalności. Tym sposobem:

  • Spółka Pili Pili Hotels and Fly LTD Company z siedzibą w Jambiani na Zanzibarze - zajmuje się zarządzaniem hotelami i organizacją wypoczynku.
  • Pili Pili Fly sp z. o. o. - działa jako agent sprzedający bilety na czarterowane loty.
  • Pili Pili Club sp. z o. o. - firma funkcjonuje jako agent zanzibarskiego usługodawcy, pośredniczący w sprzedaży tzw. Pili Punktów (wcześniej: Pili Coin) za które można opłacić loty oferowane przez Pili Pili Fly i zapłacić za pobyt w resorcie.

Trzeba przyznać, że pomysł twórców Pili Pili na uniknięcie obowiązku odprowadzania składek do TFG był pierwszorzędny - przynajmniej w swoich założeniach. Problem tkwi w tym, że w takim układzie całe ryzyko związane z organizacją wypoczynku spadało na barki klientów. A tych nie brakowało. Wyjazdy na Zanzibar były intensywnie promowane przez tabuny rodzimych celebrytów, którzy bezrefleksyjnie garnęli się do Wojtka z Zanzibaru.

Potęga mediów społecznościowych i uwiarygadnianie przez celebrytów szybko uczyniły z Wojtka z Zanzibaru samozwańczego księcia hotelarstwa. Wszelkie krytyczne głosy ze strony ekspertów w zakresie turystyki były deprecjonowane jako przejawy zawiści nieudolnej konkurencji albo ginęły w tumulcie aprobaty wielu tysięcy osób, które polubiły fanpage Życie na Zanzibarze.

1 czerwca 2021 roku Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego wydał decyzję zakazującą Pili Pili Club sp. z o. o. i Pili Pili Fly sp. z o. o. działalności w charakterze organizatora turystyki i przedsiębiorcy ułatwiającego nabywanie powiązanych usług turystycznych. Pełnomocnik obu spółek odwołał się od tej decyzji - sprawa oparła się o Ministerstwo Sportu / Departament Turystyki. [Źródło]

Warto zwrócić uwagę, że odwołanie od decyzji nie powoduje wstrzymania wykonania decyzji wydanej przez Urząd Marszałkowski. Mimo to Pili Pili kontynuowało działalność - aż do momentu, gdy ogłoszono, że resort wstrzymuje działalność do 4 czerwca 2022 roku. Jako powód podano trudną sytuację ekonomiczną, w jakiej znalazła się firma.

Pili Punkty a chargeback - klienci bez większych szans na odzyskanie pieniędzy.

Po przeanalizowaniu regulaminu Pili Pili Club dochodzimy do smutnego wniosku, że wymiana już zakupionych punktów na gotówkę będzie bardzo trudna. Agent nie ma obowiązku odkupienia Pili Punktów od klienta, a same punkty to "zdematerializowana, bezterminowa i imienna metoda płatności" - jednocześnie nie będąca walutą, tokenem ani innym środkiem płatniczym w rozumieniu prawa.

Naturalnym posunięciem w sytuacji posiadaczy Pili Punktów byłoby zwrócenie się do banku z prośbą o chargeback. Sytuacja okazuje się jednak nieco bardziej skomplikowana. Są co najmniej dwa powody, dla których takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

Po pierwsze: usługodawca wywiązał się z umowy - w końcu zobowiązał się sprzedać niematerialne Punkty, a nie rzeczywisty, wakacyjny wyjazd. Transakcja odbyła się zgodnie z regulaminem serwisu, który musiał zaakceptować każdy klient.

Po drugie: Pili Pili, snujące plany globalnej ekspansji, nie zadało sobie trudu, by umożliwić klientom dokonywanie płatności za Pili Punkty przy pomocy karty kredytowej.

Zrzut ekranu z panelu klienta Pili Pili.

Tak, to prawda - tak to się właśnie odbywało. Aby kupić Pili Punkty, należało wykonać przelew bankowy. Wirtualna "waluta" pojawiała się na koncie klubowicza dopiero po zaksięgowaniu przelewu.

Obecnie pojawiają się oferty odkupu Pili Punktów za 20% ich nominalnej wartości - wygląda na to, że ktoś gotów jest podjąć ryzyko i postawić własne pieniądze na to, że Pili Pili faktycznie wznowi działalności 4 czerwca 2022 roku. Wczasy na Zanzibarze za 1/5 ceny? Brzmi kusząco. Cóż, jeśli misterny plan spali na panewce - w perspektywie pozostają wczasy pod gruszą; z tysiącami bezwartościowych Pili Punktów.

Co dalej z Pili Pili Invest? Przyszłość inwestycji pod znakiem zapytania.

Doniesienia o tym, że warunki panujące w resorcie są dalekie od ideału i obawy o to, czy wyczarterowane samoloty przylecą po turystów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Problemy piętrzące się wokół Pili Pili dotyczą przede wszystkim inwestycyjnej sfery przedsięwzięcia. Obawy o to, czy utrata płynności finansowej może zagrozić projektowi Pili Pili Orient Beach są zasadne; szczególnie zważywszy na opóźnienia w oddawaniu poszczególnych fragmentów kompleksu wypoczynkowego przez wykonawcę generalnego.

Pili Pili Orient Beach Resort to 104 apartamenty i 4 wille, które mają powstać w Bweeju. Wykupienie pojedynczego apartamentu to koszt rzędu 190 000 - 270 000 USD. Inwestycja w willę wymaga większych nakładów finansowych - zgodnie z cennikiem koszt wynosi 370 000 USD. Po uśrednieniu kwot podawanych przez Pili Pili koszt budowy całego kompleksu może sięgnąć nawet 100 mln zł. Warunkiem zakupu jest wpłacanie 40% kwoty w formie zaliczki. Pozostałe 60% płaci się w momencie przekazania lokalu.

Z oczywistych przyczyn trudno zakładać, by spółce udało się pozyskać od inwestorów pełną kwotę, potrzebną do sfinansowania budowy apartamentów. Obawy inwestorów są zrozumiałe - wiarygodność Pili Pili i samego frontmana, Wojciecha Żabińskiego, spadła niemal do zera. W przestrzeni medialnej pojawiały się informacje, że niektórzy inwestorzy zdecydowali się wycofać swoje środki finansowe już wcześniej - w momencie, gdy pojawiły się pierwsze opóźnienia. Jeśli wierzyć kilku anonimowym głosom, nie było wówczas większych problemów z odzyskaniem zainwestowanych pieniędzy.

Czy Pili Pili Invest to przykład schematu Ponziego?

Powstaje jednak pytanie, czy pieniądze zwracane tym ludziom - zupełnym przypadkiem - nie pochodziły z wpłat nowo pozyskanych inwestorów? Jeśli tak - mamy do czynienia z klasycznym schematem Ponziego, czyli powtórzeniem modelu Amber Gold. Na mniejszą skalę, w nieco innym modelu, ale na analogicznej zasadzie: stały dopływ gotówki od nowych inwestorów pozwala pokrywać roszczenia tych, którzy ich poprzedzili.

Oczywiście - udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na tytułowe pytanie jest niemożliwe bez ustalenia faktycznych przepływów finansowych w ramach grupy spółek powiązanych z Pili Pili. Istnieją jednak uzasadnione powody, by kwestionować szanse na osiągnięcie obiecywanej przez firmę stopy zwrotu z inwestycji.

Nazwanie Pili Pili piramidą finansową w dosłownym znaczeniu tego terminu wymagałoby spełnienia koniecznego kryterium, czyli stworzenia możliwości zarabiania inwestorom w miarę poszerzenia się struktury. Mechanizm pozyskiwania funduszy nie opierał się jednak wyłącznie na zachęcaniu inwestorów do naganiania kolejnych klientów, choć deklarowano, że za poleconego klienta zostanie wypłacona prowizja.

W całej sytuacji najbardziej niepokojący jest fakt, że jeszcze 24 stycznia 2022 roku oficjalny profil Pili Pili Invest, a najprawdopodobniej, sądząc po charakterystycznej pisowni - Wojciech Żabiński, zachęcał do inwestowania w apartamenty. Jeśli zdawał sobie w tamtym momencie sprawę z tego, że sytuacja finansowa grupy Pili Pili jest trudna, a przyszłość inwestycji stoi pod znakiem zapytania - jego postępowanie należy ocenić jako co najmniej nieetyczne.

Zrzut ekranu z serwisu Facebook świadczący o próbie pozyskiwania nowych inwestorów.

Pomijając już styl wypowiedzi (używanie wielokropków powinno podlegać ustawowemu ograniczeniu) - uwagę zwraca nadzwyczaj wysoka stopa zwrotu z inwestycji - 12,5% w skali roku. Zadziwiające, że tak rzutki i pozytywnie myślący biznesmen nie wpadł na pomysł, by udać się po pieniądze do banku. Koszt pozyskania kapitału okazałaby się zapewne od 2 do 3 razy niższy. Szkopuł tkwi w tym, że banki podchodzą zdecydowanie poważniej do analizy ryzyka kredytowego niż prywatni inwestorzy. Warto również zauważyć, że czas na podpisanie umowy na promocyjnych warunkach był do 28 stycznia 2022 roku. Może to sugerować, że autor wpisu zdawał sobie sprawę, że po tej dacie pozyskiwanie kolejnych inwestorów może okazać się utrudnione - np. z uwagi na nieprzychylne publikacje medialne.

Chciałbym wierzyć w zapewnienia Wojtka z Zanzibaru, obiecującego, że wszystko wróci do normy - a Pili Pili w nowym wydaniu będzie jeszcze większym sukcesem. Istnieje jednak zbyt wiele przesłanek przemawiających za tym, by do deklaracji pana Wojciecha podchodzić z dużą dozą ostrożności.

Już najbliższe tygodnie dadzą odpowiedź na szereg pytań o wiarygodność Pili Pili, a w szczególności programu inwestycyjnego prowadzonego pod tym szyldem. Odpowiedź na pytanie o to, czy Pili Pili to piramida finansowa - pierwsi poznają ci spośród inwestorów, którzy zostaną spłoszeni przez medialne doniesienia i spróbują wycofać zainwestowane pieniądze.

Jeżeli przed inwestorami, chcącymi odzyskać pieniądze, zaczną piętrzyć się trudności - wszelkie wątpliwości zostaną rozwiązane, a zanzibarska ferajna dołączy do grona nieudolnych naśladowców Charlesa Ponziego.

Podsumowanie

Sfinansowanie wakacyjnego pobytu na afrykańskiej plaży gromadce celebrytów wystarczyło, by legitymizować wizerunek Wojtka z Zanzibaru w oczach ambitnych przedstawicieli klasy średniej, pragnących ogrzewać się w blasku gwiazd rodzimego, przaśnego przemysłu rozrywkowego.

Zamiast mściwej satysfakcji, która tak często pojawia się w komentarzach pod artykułami o Pili Pili, czuję jednak smutek. Afery związane z Amber Gold czy Get Back niczego nas nie nauczyły. Nie potrafimy samodzielnie wyciągać wniosków. Zaślepia nas chciwość i ciągle dajemy się nabierać na okrągłe słówka i obietnice bez pokrycia w faktach.

Jeremi Dobrowolski
Autor:
Jeremi Dobrowolski
data publikacji:
28/02/2022

podziel się ze znajomymi

guest
0 Odpowiedzi
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze
Midas24 © Wszelkie prawa zastrzeżone.
2022